wtorek, 13 października 2009

Geschichte der Straße



Morał: Najpierw pomyśleć, potem zrobić.

poniedziałek, 5 października 2009

E Nomine

Znalazłem ostatnio (jakieś 10 minut temu) ciekawy zespół. Niemiecki. Ale ciekawy. Na przykład Herr der Schatten (Władca cieni)

albo im Zeichen des Zodiak (w znaku zodiaku)


A tak przy okazji - zajęcia mam tylko od wtorku do czwartku:]

wtorek, 25 sierpnia 2009

Koniec wakacji..

Powoli kończy się sierpień. A to oznacza że kończą się również wakacje.. Właściwie we wrześniu jeszcze są, ale zaczyna się wtedy niemiecki.. Ale przynajmniej byłem w Tatrach, nad morzem i w Wałbrzychu, więc sobie trochę pojeździłem po Polsce. Do Australii się w tym roku nie udało wpaść, ale może za rok się uda:]

sobota, 20 czerwca 2009

sobota, 6 czerwca 2009

Ślepiec

Znalazłem ostatnio coś takiego:

Ich bin nur ein Mann.
Ein blinder Mann.
Ein blinder Mann, der sich
Im Schatten bewegt.

Der in Dunkelheit lebt.
Und ich bin allein,
Obwohl es in Schatten
Noch viele Menschen gibt.

Und einmal kam der Gott zu mir
Und gab mir Seine Hand,
Um mich durch Schatten
Zu leiten.

Und Er gab mir das Licht
Und verursachte,
Dass ich sehen konnte.
Und gab mir die Freiheit.

Ich war zufrieden.
Aber dann sah ich
Andere Menschen,
Die kein heiliges Licht hatten.

Ich wollte weiter mit Gott gehen
Aber ich stellte fest,
Dass es nicht so sein kann,
Dass ich sehe und andere nicht.

So ich nahm mein Licht,
Das ich von Gott bekam
Und ginge zu Menschen,
Mit denen ich immer lebte.

Ich gab ein bisschen allem.
Jeder bekam etwas.
Aber dann hatten Licht alle
Außer mich.

Ich war zurück in Dunkelheit
Und nur ein paar Leute
Kamen, um mich zu danken.
Und noch weniger blieben bei mir

Wenn es mir so schlecht war.
Aber ich machte etwas Gutes,
So bin ich zufrieden, obwohl
Ich meine größte Chance verloren habe..

Oder vielleicht..
Gewonnen?
Niemand weiß es..
Außer Gott..


Nie ma tytułu i jest po niemiecku, ale nie można mieć wszystkiego. Za to ma trochę błędów:] Jakby się uprzeć, to roboczo można by nadać temu tytuł taki jak w tytule posta, albo jakiś inny. Jak ktoś ma pomysł, to może w komentarzach podać, najlepszy zostanie opublikowany:]

piątek, 8 maja 2009

Weekend majowy

Kto wymyślił, żeby weekend majowy trwał tylko 3 dni? Zwłaszcza, że jednym z nich jest piątek, w który i tak nie mam zajęć.. Ale udało się go przedłużyć o czwartek i początek poniedziałku i pojechać nad morze:]

Pogoda była całkiem niezła - nie padało, było ciepło, trochę wiało. Ogólnie nie jestem wielkim fanem morza. Uważam, że góry są fajniejsze i ciekawsze. Ale w takim

towarzystwie to nawet nad morze można jechać:] Dużo by opowiadać co się wydarzyło przez te kilka dni:] Oczywiście nie wszystkim tamten klimat służy, więc niektórzy

nie wrócili już do domu tylko zostali gdzieś na wydmach... Na szczęście nam udało się wrócić:]

środa, 15 kwietnia 2009

Toruń

13.04 (czyli przedwczoraj) byłem w Toruniu. Fajne miasto nawet.
Z tej okazji dwa zdjęcia:

Pierwsze - w studio Tv Trwam z o. Piotrem Andrukiewiczem (drugi od lewej).
Drugie (i fajniejsze) - w jadalni Radia Maryja. Z samym o. Tadeuszem (chyba każdy go znajdzie na tym zdjęciu) :]
Swoją drogą o. Tadeusz to fajny człowiek:]

I przy okazji wszystkim którym już życzyłem, i wszystkim, którym nie życzyłem: Wesołych-Świąt-Które-Właściwie-Już-Się-Skończyły-Ale-Mi-To-Nie-Przeszkadza-W-Składaniu-Życzeń

piątek, 13 marca 2009

Deutsche Gedichte:]

Ostatnio cisza jakaś taka była na blogu. Nie żeby nic się nie działo. Działo się i to bardzo wiele:] Ale pewnie i tak wszyscy o wszystkim wiedzą (pewnie nawet więcej ode mnie) więc nie będę wszystkiego opisywał. Za to dwa wiersze, które ostatnio (dzisiaj) znalazłem. Po niemiecku, bo to Niemcy pisali.

Nähe des Geliebten

Ich denke dein, wenn mir der Sonne Schimmer
vom Meere strahlt;
Ich denke dein, wenn sich des Mondes Flimmer
In Quellen malt.

Ich sehe dich, wenn auf dem fernen Wege
Der Staub sich hebt;
In tiefer Nacht, wenn auf dem schmalen Stege
Der Wandrer bebt.

Ich höre dich, wenn dort mit dumpfem Rauschen
Die Welle steigt.
Im stillen Haine geh' ich oft zu lauschen,
Wenn alles schweigt.

Ich bin bei dir; du seist auch noch so ferne,
Du bist mir nah!
Die Sonne sinkt, bald leuchten mir die Sterne.
O, wärst du da!

(Johann Wolfgang von Goethe)

Liebes-Lied

Wie soll ich meine Seele halten, daß
sie nicht an deine rührt? Wie soll ich sie
hinheben über dich zu andern Dingen?
Ach gerne möcht ich sie bei irgendwas
Verlorenem im Dunkeln unterbringen
an einer fremden stillen Stelle, die
nicht weiterschwingt, wenn deine Tiefen schwingen.
Doch alles, was uns anrührt, dich und mich,
nimmt uns zusammen wie ein Bogenstrich,
der aus zwei Saiten eine Stimme zieht.
Auf welches Intrument sind wir gespannt?
Und welcher Geiger hat uns in der Hand?
O süßes Lied.

(Rainer Maria Rilke)

środa, 4 lutego 2009

..i po sesji

Łatwo przyszło łatwo poszło. Dwa egzaminy, dwie piątki, ledwo się człowiek zacznie przyzwyczajać do egzaminów już po wszystkim.. Po drugim semestrze będzie może ciekawiej, bo będą całe trzy egzaminy:]

A jak już piszę to jeszcze przy okazji wspomnę, że 31.01 odbył się w SP51 Pierwszy Ministrancki Turniej Piłki Nożnej o Puchar Księdza Dziekana, a z braku księdza i odpowiedzialnych osób pojawiłem się tam jako opiekun reprezentacji św. Józefa. I warto było bo zajęliśmy drugie miejsce (na sześć drużyn). Józef przegrał tylko finał z Matką Bożą Różańcową (2:4) ale nie miał z nią szans:P Za to ze św. Rodziną i Urszulą oraz kapucynami wygraliśmy bez problemów:] No i z braku księdza puchar chwilowo(?) stacjonuje u mnie:]

piątek, 30 stycznia 2009

Sesja in progress..

Nie chodzi tu jednak o sesję RPG, tylko o taki zabawny twór, który pojawia się dwa razy w roku akademickim i próbuje dręczyć niewinnych studentów. Mnie jakoś specjalnie nie prześladowała do tej pory, bo miałem jeden egzamin, który zdałem (ale to nie był wielki wyczyn żeby go zdać:] ) i jeszcze jeden będzie w środę.

Jakby się uprzeć to można doliczyć jeszcze egzaminy w Dethloffie, ale to jest twór od sesji zdecydowanie niezależny. I po raz czwarty chyba z okazji otrzymywania wyników dowiedziałem się, że "Du bist an der Grenze" i że w związku z tym muszę się bardziej przykładać, bo następnym razem mogę nie mieć piątki. Ale po co się przemęczać?

I przy okazji taka piosenka na rozluźnienie atmosfery:

Jak na razie jestem zdania, że autor nie studiował filozofii, albo późniejsze egzaminy będą trudniejsze. I wolę pierwszą opcję:]

wtorek, 6 stycznia 2009

2009



Skończył się stary, już dobrze nam wszystkim znany rok i zaczął się nowy. Nie wiadomo co nam przyniesie, czy więcej będzie radości czy rozczarowań..

Ale trzej mędrcy ze wschodu (których wspominamy dzisiaj w Liturgii) też nie wiedzieli czy Jezus na pewno będzie Tym, na kogo czekali. Ruszając w drogę nie mieli pewności czy nie marnują po prostu czasu. Nie wiedzieli co przyniesie jutro, lecz nie wahali się i podjęli odważną decyzję, żeby coś w swoim życiu zmienić. Nie przejmowali się tym, co się stanie jeśli nie znajdą Mesjasza, bo wierzyli, że uda im się Go odnaleźć. Dlatego biorąc z nich przykład nie bójmy się podejmować odważnych decyzji. Jak mawiał Zeppelin "Trzeba tylko chcieć i w to wierzyć, a się uda".

Wspominać wrocławskiego sylwestra z Dominikańskim Duszpasterstwem Akademickim tutaj nie będę, bo tego nie da się w skrócie opisać, a znowuż rozpisywać się tutaj to chyba bezcelowe (poza tym ci co byli wiedzą co się działo, a ci których nie było.. może lepiej niech nie wiedzą:P). Powiem tylko, że było fajnie i "ja chcę jeszcze raz!"

Na koniec życzę wszystkim odwiedzającym tego bloga szczęśliwego 2009 roku, wielu łask Bożych, podejmowania samych słusznych decyzji. wiary we własne siły i [Tu-Wstaw-Resztę-Życzeń-Które-Ci-Się-Przydadzą].